Forum Vampire Diaries & The Originals

Lokalizacja: Forum > Sezon 6 > 6x13-The Day I Tried To Live
o - (0 sekund temu)
TVDforever
Pierwotny



Posty: 156
Dołączył(a):
Litry krwi: 665

Białe piórko
6x13-The Day I Tried To Live-jestem bardzo ciekawa waszych pomysłów co się stanie z BON BON!Boże mam nadzieję że przeżyję..a wy?
o - (0 sekund temu)
kanapkazhajsem
Świeżak



Posty: 31
Dołączył(a):
Litry krwi: 460

Odcinek niesamowity ! Bardzo mi się podobał, czyste TVD bez obcego uczucia, że oglądam jakiś zupełnie nie znany mi serial, chociaż nadal cięzko mi się przyzwyczaić do tylu nowych postaci i braku starych..

-Bonnie - cała akcja z jej wyciąganiem która mam nadzieje potrwa przez kilka odcinków jest super, scena ze śmiercią na serio mnie przeraziła i przyznam, że przemknęła mi przez głowę myśl, że może jednak ją uśmiercą (co by sie łączyło z tym, że Jer wyjedzie) Ale na szczęście Jer ją uratował co było takie typowo przesłodzone no ale takie sceny też są potrzebne :3

-Liv i Tyler - na serio ich polubiłam XD przekonali mnie do siebie tym odcinkiem, to zerwanie też było takie grr :D emocje emocje i jeszcze raz emocje, to bardzo dobrze, że się coś u nich dzieje, raz szczęśliwi, raz Tyler staje w jej obronie, raz ona w jego, teraz się pokłócili .. uwielbiam takie coś i zaczynam ich lubić ^^

-Steroline - dobra, wraz z moim samozaparciem w dążeniu do polubienia ich, oraz ze scenariuszem odcinka, wspólnymi tymi dwoma siłami udało się i w końcu zaczynam ich trawić XD Jak Stefan zacznie być taki jak był w tej scenie w lesie jak był pijany, czyli jednocześnie opiekuńczy i dalej Stefanowy, ale też właśnie trochę z większymi jajami i zabawny to będzie dobrze :D Scena w lesie mi się bardzo podobała i wypadła wesoło i nie sztucznie :D

-Kai - nie rusza mnie on więc nie zależy mi na tym żeby zrobili z nim coś konkretnego, nie mam oczekiwań i z przyjemnością zdaje się na działania twórców serialu. Zobaczymy co z niego zrobią. :3 Chociaż chyba wolę żeby coś się kryło za tym jego "dobrym działaniem" i żeby został psychopatą XD może wyrzuci z siebie cechy Luka i zacznie być problemem xD

Jak zawsze na koniec :


DELENA
więc od jego powrotu ciągle miałam wrażenie, że skopali. I takie wrażenie miałam podczas oglądania odcinka. Ucieszył mnie ten pocałunek na początku (ten w poprzednim odcinku wgl był bez sensu i jedyne co myślałam kiedy to widziałam to "co wy robicie.. zły moment.. o co chodzi..") no więc ten na początku odcinka wywołał we mnie pozytywne emocje ale zaraz potem pomyślałam "ale o co chodzi.. to oni są razem? nie są? kocha go? czy jeszcze nie? gdzie jakaś ważna rozmowa? gdzie moment uniesienia?" no i już sie wkurzyłam że nadal Delena jest skopana przez scenariusz :)
ALEEEE

ALEEEEEEEEEEE

ALEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE NIEEE :D
Scena na końcu to ta oczyszczająca scena która wyjaśnia co między nimi jest, to ta scena na którą czekam między Damonem i Eleną, to ta scena która wywołuje duże emocje ! ^^ To właśnie ta scena która sprawia że jestem w stanie zapomnieć troche o tych beznadziejnych poczynaniach po powrocie Damona które były bez smaku i bez uczuć XD

Ogólnie końcowe sceny w odcinku czyli cała końcówka na prawdę zostawia świetny posmak po obejrzeniu i pozytywne odczucia więc nie będę nic krytykować bo nie odczuwam takiej potrzeby. ^^

ŚWIETNY ODCINEK (piosenka na końcu to Mikky Ekko - Time - kolejna która trafia na moją Playlistę piosenek z TVD ! ^^)



o - (0 sekund temu)
Corka_Nocy
Pierwotny



Posty: 812
Dołączył(a):
Litry krwi: 340

Białe piórko
Genialny odcinek! No po prostu brak słów. Była akcja, był śmiech, były wzruszenia... Taki powinien być każdy, a nie tak od czasu do czasu :)
Ale oczywiście nie obyło się bez dziadostwa.

Kai - obawiałam się trochę o tą całą zmianę charakteru, ale stwierdzam, że jestem skłonna to zaakceptować. Oczywiście dużo bardziej wolałabym dawnego, 100% złego Kai'a, ale jeśli to, że stanie się dobry lub częściowo dobry, sprawi, że zostanie w serialu na dłużej to ok, mnie pasuje. Byleby go nie zabili. Zbyt zajebisty jest. Jak zwykle sceny z nim idealne, cudowne, śmieszne, emocjonujące. Szkoda, że nie zabił Liv, ale cóż, wybaczam, bo nie potrafię się na niego gniewać :)
Niektórzy piszą, że Chris Wood to drewno aktorskie. No błagam. Może nie jest najwybitniejszy (np. JoMo jest lepszy od niego), ale daje radę. Porównajcie sobie jego i np. McQueena. Przecież to jak niebo i ziemia :D

Bonnie - tak mi jej szkoda... Popłakałam się na scenie w garażu. Niech już wraca...
P.S. Uważam, że to całe świętowanie urodzin było lekko bezsensowne, ale w MF mają słabość do wszelkiego rodzaju imprez. W sumie pomysł ok, fajnie, że pamiętali (a właściwie sobie przypomnieli, bo w ciągu ostatnich odcinków, wszyscy oprócz Kai'a mieli zaawansowaną amnezję co do Bonnie) no ale mogli spożytkować czas jaki spędzili na szykowaniu imprezy na szukanie sposobu by ratować BonBon, a nie dopiero oświeciło ich gdy Kai się pojawił.

Dżer - o bogowie, dzięki wam, że odchodzi już w następnym odcinku! Nie dość, że jest nudną postacią to jeszcze Steven jest totalnym drewnem aktorskim. Cały odcinek miał jedną minę i tylko, gdy był z BonBon w garażu zmieniła się trochę, bo się rozpłakał. (Nawiasem mówiąc: w tej scenie akurat sobie trochę zapunktował, ale jak już zaczął chrzanić do Elki o tym, że nie tylko Bonnie czuję się uwięziona i samotna to o matko i córko, zdychałam z nudów).

Caro, Stefan, Steroline - dziewczyna ma ewidentne problemy z emocjami (w sumie się nie dziwę, ciężko ma teraz), no ale jak jej to pomaga to niech się zajmuje czymś "normalnym". Przynajmniej było troszkę śmiechu. Historia z miśkiem i M&M's zarąbista! :D
Stefan jak nie Stefan. Uśmiech częściej niż raz na dwa odcinki? Coś niebywałego. Żarty, dokuczanie i przede wszystkim upicie się? No normalnie święto jakieś xd
Na Stereoida wyjątkowo miło się patrzyło w tym odcinku, ale już w następnym będzie pocałunek więc... chyba nie muszę komentować. Ci dwoje jako przyjaciele są dla mnie świetni, ale jako para fatalni. Zero chemii.

Delena - mam odruchy wymiotne, serio. Znowu będzie cmok-cmok, ruchu-ruchu. Taaaaak za tym tęskniłam :\ Seksów nie skomentuję, a scena w kuchni z pocałunkiem... Po prostu zaczęłam wtedy spisywać odcinek na straty, ale Kai swoim wejściem uratował sytuację :)

Enzo - jprdl, co to jest? Chyba ta druga strona tak wpływa na każdego, że po powrocie dostają istnego popierdolca. "Pragnę żeby zrobiła rzeczy, o których jeszcze nigdy nie śniła, żeby błagała o przemianę w wampira" WTF? Co to ma na celu? Nie ogarniam.

Matt - nic ciekawego, sierotka z niebieskimi oczątkami. "Nie będę twoją dziwką do końca życia" Taa... Prawie uwierzyłam. Prawie.

Liv - kolejna z popierdolcem. Ok, rozumiem, załamka po śmierci brata, chęć zemsty etc. etc. No ale kuźwa, Kai'a się nie tyka :D
A poza tym, Kai chciał się połączyć z Jo. Nikt nie kazał homo-niewiadomo bohatera zgrywać. Więc to wina Kai'a, że wygrał? Luke był widać słabszy, a Kai to wykorzystał. Sytuacja jak w każdym innym merge.
Kłopoty w raju Forwoood - czemu mnie to nie obchodzi?

Damon - plus za pomysłowe i wybuchowe ;) załatwienie Liv oraz za lekkie smaczki Bamona i za domyślenie się o co kaman z bourbonem. MINUS za sceny z Elką

Ocena: 8.5/9






"I know my value. Anyone else's opinion doesn't really matter."



o - (0 sekund temu)
fallsey
Czarownica



Posty: 452
Dołączył(a):
Litry krwi: 680

Białe piórko
Odcinek mi się bardzo podobał! Jest w nim tylko jeden minus, o którym zaraz napiszę.
Steroline- naprawdę byli w tym odcinku znośni! Wreszcie jakiś sukces. Nie jestem nadal przekonana co do ich bycia razem jako para, ale dopóki nie ma pocałunku, to jest dobrze. Podobała mi się scena z wywróceniem Stefa łopatą ;)
Liv i Tyler- byli mi bardzo obojętni jako para, niezbyt pasują do siebie. Forwood i tak wszystko wygrywa <3 Liv w domu Salvatore'ów- wow, niezła akcja. Ale Damon wymiatał z tym kominkiem hehe.
Kai- <333, moja miłość. Ubawiłam się przy scenie gdy przyszedł do Eleny i Damona. Taki zagubiony był. Haha. "Nie wiem co się ze mną dzieje, woda leci mi z oczu!" Oby nie spieprzyli tego, nie zrobili z niego nie wiadomo jakiego dobrego. Taki jaki jest teraz, jest nawet fajny. ;)
Bonnie- świetna, świetna, świetna. Strasznie przekonujące były sceny, w których płakała. Aż ja prawie się popłakałam. Ale teraz już będzie tylko lepiej Bon Bon, nie martw się!
Jeremy- kiedyś uwielbiałam Beremy, ale teraz gdy jest szansa na Bonkai, to nie shipuję już ich, zresztą nie ma już czego, bo Jeremiaszek już wyjeżdża. Artysta! Już zapomniałam, że Jer rysował haha. Wracając do odcinka- uroczo się zachowa próbując ratować Bonnie w tym garażu. Daję mu plusika!

No i wiadomo co zostało. Oto jedyny minus tego odcinka...
Enzo, Matt, Sarah- nudyy, flaki z olejem, jedyny plus to ładna buźka aktorki grającej Sarę. Agh, to jak mnie teraz zaczął wkurzać Enzo jest nie do pojęcia..
Szkoda, serio.. Jego postać w 5 sezonie była ciekawa, w tym sezonie shipowałam go z Caro. Nic z tego. Jego akcja z Sarą jest taka dziecinna. Chce zrobić na złość Stefankowi, a dureń Matt mu jeszcze pomaga. Rola Matta w tym serialu już się skończyła.
Ogólnie: 9/10


o - (0 sekund temu)
dejmyn
Świeżak



Posty: 136
Dołączył(a):
Litry krwi: 980

Baaaardzo mi się podobał odcinek, strasznie szybko zleciał, dopiero minutę przed końcem sprawdziłam ile jeszcze zostało.
Bonnie biedna sama w urodziny... płakałam jak nie wiem, a jeszcze jak Jeremy i reszta tak stali i na nią patrzyli nie mogąc nic zrobić... to uczucie bezsilności musiało być straszne.
Liv mnie wkurza już... rozumiem jest zła bo jej brat nie żyje, ale bez przesady, wcale się nie dziwię Tylerowi, że tak się na nią wkurzył.
Enzo zachowuje się jak 5 letnie dziecko, musem dokucyc Stefankowi bo zablal mi glabki :P Nooo ludzie litości, o Macie już nawet nie wspomnę, bo to co robi jest żałosne. Uwielbiałam Enzo, ale to co wyprawia przechodzi ludzkie pojęcie...
Caroline usiłująca znaleźć Panią Przytulankę i Stefan nabijający się z niej, urocze... ja tam im coraz bardziej kibicuję. Przy nim ona naprawdę może być sobą i śmiać się przez łzy, może przy nim płakać i to jest cudowne.
Jak ja się cieszę, że Jeremy'emu się udało uratować Bon Bon <3
Szkoda tylko, że wyjeżdża, ale Elena ma racje, musi zacząć żyć swoim życiem, a nie przeszłością.
Tak samo zresztą jak ona i Damon.
Ich sceny były genialne <3 nareszcie są razem, teraz tylko odzyskać Bonnie i wszystko się ułoży, noo fakt pozostaje Kai, ale go uwielbiam tak czy siak ^^
o - (0 sekund temu)
Nynaeve
Nocny Łowca



Posty: 457
Dołączył(a):
Litry krwi: 22040

Białe piórko
Ogólnie to ten odcinek tak pół na pół. Trudno mi jednoznacznie określić czy mi się podobał. Do połowy było raczej słabo.

Może na początek Kai - jest beznadziejny od kiedy się pojawił, a teraz jeszcze gorszy. To co z nim zrobili jest zwyczajnie śmieszne. Ewidentnie akcja, aby go zatrzymać na dłużej, bo się spodobał. Pamiętam jak przed rozpoczęciem sezonu producentki podniecały się, że teraz mamy złoczyńcę, dla którego nie ma odkupienia i co? Teraz muszą się z nim zaprzyjaźnić, bo to połączenie Kaia i Luke'a. No i jak wspaniałomyślnie zaczął im pomagać i ratować Bon Bon. Zaraz się rozpłaczę ze wzruszenia. Gra aktorska Wooda tak jak jego aktorstwo - drewno.

Dalej, Liv. Nie lubię jej od samego początku i mam nadzieję, że jak Tyler z nią zerwał to nic nie leży na przeszkodzie, żeby kopnęła w kalendarz. A tak przy okazji Tylera to nie rozumiem jego oburzenia, bo akurat on jak nikt inny powinien rozumieć dlaczego ona zrobiła to co zrobiła.

Enzo - ten jego cały plan jest chory. Rozumiem, że chce dokopać Stefanowi i niby jego motywem jest to, że w pewnym sensie przez Stefana, Damon żył z poczuciem winy, że zabił ciężarną dziewczynę Zacha i tym samym jej dziecko. Chociaż to też jest naciągane, bo Stefan miał prawo chronić Sarę. Natomiast nie rozumiem jak Enzo chce się przysłużyć Damonowi sprowadzając Sarę na złą drogę? No ale zawsze fajnie zobaczyć Enzo w dobrej formie tylko niech jego "little bitch" już jedzie do domu i nie stęka.

Sarah - nie podoba mi się z tego powodu, że przypomina mi z wyglądu Lexi (buzia i te włosy), której szczerze nie cierpiałam od początku serialu, więc jestem nią rozczarowana.

Stefan i Caroline - nie wiem czemu wszyscy się czepiają. Ja jestem bezstronna, bo nie paruję ich z nikim. Dla mnie ich relacja nie jest sztuczna. Wszystko mi się tam klei. Sceny przezabawne. Zwłaszcza jak Caro czyszcząc miśka rozerwała go na pół. Naprawdę fajnie się to oglądało.

Bonnie - na początku te jej płacze z butelką gorzały to słabe było, ale potem przy samochodzie już lepiej. Dawaj cie już tę Bonnie z powrotem i niech skopie dupę Kaiowi.

Damon i Elena - scena w kuchni - cudna dopóki dupek nie przylazł ze swoim arcyzabawnym monologiem o wodzie z oczu. Czy zawsze ktoś się musi wp*erdolić jak oni się całują? Mistrzem w tym był Jer, a teraz pewnie zastąpi go Kai. Aha przypomniało mi się: ciekawe skąd Kai znał całą historię życia Eleny? Rozumiem, że Damon i Bonnie gadali o niej, ale chyba nie opowiadali jej biografii, bo oboje doskonale ją znają. Niepotrzebnie według mnie poruszany po raz "enty" temat ludzkiej Eleny i że niby przez Damona jest zła. Jaka ona jest zła? Nadal nie zabija i strzela focha jak ktoś to zrobi nawet jak ma powody. Jak dla mnie trochę za szybko z tym seksem wyskoczyli. Chociaż jakby nie patrzeć to Elena już w 6x07 miała chrapkę na Damona (ledwo mu się opierała w tym tańcu) i może jakby nie odpuścił wtedy to szybciej by się zeszli. Poza tym jako, że dla Eleny bez wspomnień to był w pewnym sensie pierwszy raz z Damonem to liczyłam na więcej, no ale cóż chyba Ian nie za bardzo ma teraz ochotę baraszkować z Niną. A ona wręcz przeciwnie, bo od kiedy nie są razem chętnie się przed nim rozbiera w scenach łóżkowych (5x17 była tylko w majtkach i teraz w 6x13 też jak obejmowała się jego ręką to prawie całe nagie piersi jej było widać, więc też miała gołą górę). Ogólnie ta scena jak leżą w łóżku - on śpi, a ona na niego patrzy i się przytula - sama słodycz. Miło patrzeć jak Elenie bardzo zależy.








o - (0 sekund temu)
flyhigh123
Świeżak



Posty: 230
Dołączył(a):
Litry krwi: 990

Białe piórko
Pomijając kilka szczegółów - ponownie całkiem niezły odcinek, jestem mile zaskoczona. Tak naprawdę za wiele się nie działo, ale oglądało się bardzo przyjemnie.


- Enzo - jaki on jest beznadziejny. Zgrywają go na wielkiego przyjaciela Damona, a jak w szóstym sezonie mieli ze sobą ze 3 sceny to będzie dobrze. Może zrobić ze swoim życiem wszystko, a ten odwala jakąś smutę do Stefana. Mógłby się po prostu przyznać, że chciałby w końcu zaliczyć kogoś z rodziny Salvatore, a nie dorabia do tego ideologię :/ I jeszcze Matt jako jego piesek na posyłki, no błagam, bez przesady. Matt też zamiast pomyśleć i podkablować komukolwiek o zamiarach Enzo, jego groźbach itp. to jeździ z nim wszędzie jak idiota. Nie mogę na to patrzeć po prostu.

- Liv i Tyler - tutaj też totalnie nie rozumiem o co chodzi. Z Tylera wyłazi hipokryta. Sam chciał zginąć i zabić Klausa, a teraz się jej czepia. Różnica jest taka, że ona chce pociągnąć za sobą całą rodzinkę, ale nie udawajmy, że oni kogokolwiek obchodzą. Ją rozumiem w pewnym sensie. No i zaliczyła piękny lot przez salon.

- Bonnie - dobrze, że już wraca. Ciężko na nią patrzeć, jak się tak męczy sama ze sobą. I tak długo wytrzymała. Swoją drogą, jeśli weźmie całą moc z tego kamienia kolo grobu Silasa (świetny pomysł, tak na marginesie) to będzie strasznie potężna. Nie mogę się doczekać jej powrotu. Sceny z Jerem też sympatyczne, co jak co, ale oni do siebie pasują i są dobrym związkiem (albo raczej byli). Jakby jeszcze Steven poszerzył swoją gamę min to już w ogóle byłoby cudownie.

- Stefan i Caroline - nawet Stefcio musi być pijany, żeby to wytrzymać ;) Ale tak całkiem poważnie mówiąc - bardzo fajne mieli te scenki w tym odcinku. Wreszcie luźnie, niewymuszone, zabawne, dobrze się ich oglądało. Dlatego pytam - czy naprawdę muszą już ich parować? Nie mogą jeszcze trochę poczekać, dać się rozwinąć tej relacji i tak dalej?

- Damon i Elena - mam nadzieję, że to już definitywny koniec tego dramatu między nimi. Ja wszystko rozumiem, ale bez przesady, po co kolejny raz wałkować kwestię tego, dlaczego Elena jest z Damonem i co się do tego przyczyniło? Jest to już po prostu nudne. Same scenki bardzo sympatyczne, wiadomo, nie ma już wielkiej chemii i fajerwerków, no ale takie życie. Ta scena w kuchni z Kaiem była przezabawna :D A sam Damon kolejny raz okazał się być najmądrzejszy z nich wszystkich, aż strach pomyśleć, jak oni sobie radzili bez niego przez te 4 miesiące.

- Kai - wciąż jestem pozytywnie nastawiona, mam tylko nadzieję, że nie zrobią z niego mięczaka. Ta scena, gdy walił się po głowie, żeby zabić Liv dla mnie była rewelacyjna. Też nie wymagam tego, żeby przez następne 30 odcinków był psychopatą, bo to byłoby nudne, więc wiadomo - trzeba znaleźć jakiś złoty środek.





"Don't you worry, brother - our bond is unbreakable"
o - (0 sekund temu)
olazebrowska00
Świeżak



Posty: 1
Dołączył(a):
Litry krwi: 460

Odcinek był niesamowity, jednak Kai jest zbyt grzeczny, wolę go w bardziej złej wersji.

 1 
2
 3 
 4 

Dodaj odpowiedź:


Aktualnie Online
Aktualnie serwis przegląda 0 zalogowanych użytkowników, wśród nich są:
Brak zalogowanych.


Statystyki
Liczba użytkowników: 8008 ♥ Liczba tematów: 914 ● Liczba odpowiedzi: 22948 ● Nowy użytkownik: Hermiona0011
Mój profil
Nazwa użytkownika:


Hasło:




Nie masz konta? Zarejestruj się.
© Copyright 2014-2022 VampireDiaries.pl
Do góry - Pełna wersja serwisu
Ta strona używa ciasteczek (cookies) i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie i zarządzanie, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.