Forum Vampire Diaries & The Originals

Lokalizacja: Forum > Ogólnie o serialu > Forwood/Steroline/Klaroline
o - (0 sekund temu)
Adria
Pierwotny



Posty: 1322
Dołączył(a):
Litry krwi: 1450

Białe piórko
W wielu tematach o to zahaczamy, ale nie ma "oficjalnego" tematu o wszystkich związkach Blondie, więc możemy podyskutować tutaj.
Co sądzicie o jej związkach? Który był szykowany na endgame i jak zmieniła się koncepcja? Czy Forwood ma jeszcze szansę? czy steroid czymś będzie, czy szybko się skończy? Co z KC, czy będą razem w TO? Zapraszam do dyskusji.


R.I.P. TYLER LOCKWOOD




o - (0 sekund temu)
fallsey
Czarownica



Posty: 452
Dołączył(a):
Litry krwi: 680

Białe piórko
FORWOOD!!!
Dla mnie Klaroline nie było niczym poważnym, podobało mi się tylko przez chwilę, bo po prostu lubię Klausa i miło było popatrzeć na jakiś jego romans. Ale wydaje mi się, że Klaus przez Caroline stracił te swoje największe wewnętrzne zło, a to właśnie było w nim kiedyś fajne.

Steroline- oglądając pierwsze sezony widziałam w nich nawet nie przyjaciół, bo nie mieli ze sobą, aż tyle do czynienia, aby nazwać ich takim mianem. Dopiero w piątym sezonie coś się wydarzyło, zaczęli ze sobą rozmawiać, mieć takie bliższe wspólne sceny. Wtedy dopiero stali się prawdziwymi przyjaciółmi. Ale nie było tam zupełnie chemii, nikt chyba nawet nie pomyślał, że oni mogliby ze sobą romansować, coś do siebie czuć, coś więcej niż przyjaźń. A tu nagle w 6 sezonie Caroline wyjeżdża tu z jakimiś wyrzutami wielkimi do Stefa, że z nią nie był, że ją opuścił, jakaś zazdrość o dziewczynę.. no ale skąd to się wzięło niby.. a nagła zazdrość. I to jest najgorsze, że zaczęli tak nagle tworzyć między nimi związek. Zrobili z nich osobny wątek. Stef i Care nawet chyba nie znają Kaia, czyż nie? No dla mnie to komedia, tak bardzo próbują ich połączyć. Skończyły się już po prostu pomysły na związki dla Stefa.. ogólnie jestem przeciw Steroline, bo nie widzę tam ani trochę chemii.

Forwood- kto się nie zgodzi, że to była najprawdziwsza miłość Caroline, najsilniejsza. Piękne było to jak Care chciała pomóc Tylerowi poradzić sobie z wilkołactwem. Widać jak ich to do siebie zbliżyło. Na początku się nie lubili, ale gdy okazało się, że Ty jest kimś więcej niż człowiekiem, to Care się nim zainteresowała.Przechodzili razem przez ciężkie chwile. Nie brakowało też w ich związku romansu, seksu i chemii. Baaardzo mi się spodobali razem. To było takie epickie przejście Care od Matta do Tylera, wtedy dopiero uświadomiłam sobie, że to właśnie Ty jest dla niej stworzony. Niesamowicie wkurza mnie to, że w 6 sezonie zachowują się jakby nigdy nie byli ze sobą, nie kochali się. Zamiast Stefa, to Tyler powinien wspierać Care przy chorobie matki.

Myślę, że Forwood już niestety nie powróci. Klaroline- nie ma szans. I wygląda na to, że na endgame jest przyszykowany Steroid. Ale szczerze liczę na to, że nie będą razem. Wolę już naprawdę nawet opcję, że Care będzie z Enzo (przynajmniej pomiędzy nimi była chemia).

Ale i tak mimo wszystko FORWOOD był najlepszym związkiem Care.


o - (0 sekund temu)
Adria
Pierwotny



Posty: 1322
Dołączył(a):
Litry krwi: 1450

Białe piórko
No ja nigdy nie byłam za KC, nie lubiłam ich oglądać, chociaż osobno lubiłam i Caro, i Klausa. Niestety, ich romansik sprawił, że straciłam sympatię do obojga. ;/

Forwood - wszyscy wiedzą, że chociaż co i rusz mówię "już nie shipuję", to tych dwoje jest na zawsze w moim sercu i pozostają moim TVD-owskim hetero otp (gejowskim otp jest oczywiście klefan). To była prawdziwa miłość - zaczęła się od przyjaźni, pomocy, powoli budowana na tym - ale i na ogromnej chemii, na paradoksie, że wampirzyca i wilkołak się zakochują, chociaż powinni być wrogami. Była tam i miłość, i przyjaźń, i chemia, i seks. Mieli wzloty i upadki, ale cały czas wydawało się, że te przeszkody mają po prostu ukazać, jak bardzo nierozerwalne jest TC. Nawet mimo Klausa.
niestety, koniec końców to Klaus zniszczył ich związek - bo Tyler wybrał zemstę na nim ponad Caro, bo ona wybrała pofolgowanie własnej żądzy ponad lojalność wobec przyjaciela.
I wydawało się, że nie ma już co zbierać. ale 5x22 dało nadzieję - ich tulasek był uroczy. Że chociaż będą przyjaciółmi - ba, w 6x01 gadali przez kom. jak właśnie przyjaciele. wydawało się, że S6 może być sezonem powrotu TC, ale nagle wepchnięto steroida, a Tyler.. został odsunięty i wcisnęli mu nową love - tę beznadziejną Liv. No, mówi się trudno, ale - kurwa - do momentu, gdy parkwood miał zmałpowane sceny TC (KOCYK!!!!!!!!!!). To była przesada.
To Tyler powinien być przy niej i szeryf, nie Stefan. to Caro powinna ratować potraconego faceta, nie Liv go zabijać.
Wg mnie Forwood było szykowane na endgame, ale - niestety - uznano, że Stefanowi trzeba wcisnąć jakąś główniejszą bohaterkę. no i mamy steroida, a tyler znowu staje się dupkiem, by Stefanek jasno świecił. ;/


R.I.P. TYLER LOCKWOOD




o - (0 sekund temu)
Paulina051200
Wampir



Posty: 26
Dołączył(a):
Litry krwi: 780

Białe piórko
Forwood,najlepsza para serialu po Delenie.Naprawdę widać było że się kochali,byli ze sobą w dobrych i złych chwilach,zawsze się wspierali i pomagali sobie.Niestety okazało się że wszystko co dobre kiedyś się kończy i prawdziwa miłość jednak nie przetrwa wszystkiego.
Tyler zepsuł ich związek wybierając zemstę na Klausie zamiast Caro (chociaż trochę go można zrozumieć w końcu bardzo kochał matkę i chciał ją pomścić).Ale to Caro tak na prawdę definitywnie zakończyła ich związek,jak przespała się Klausem.Po tym wszystkim ciężko było mi liczyć na to żeby wrócili do siebie,ale liczyłam chociaż na przyjaźń,niestety nic tego ;((
O Steroline nawet nie mam ochoty pisać,związek który wziął się nie wiadomo skąd i który wpychają nam na siłe.
o - (0 sekund temu)
_Ianowa_
Rada Nieumarłych



Posty: 447
Dołączył(a):
Litry krwi: 605

Białe piórko
To po kolei :D
Klaroline lubiłam, mimo że byłam wtedy zdecydowanie za Forwood, na których liczę nawet teraz, a jest to nie możliwe :D Joseph i Candice mieli fajną chemię, kilka fajnych scen w S4. Samego Klausa lubiłam, był intrygująca postacią i zobaczenie Go od strony bardziej romantycznej, wrażliwego było całkiem fajne, więc mi się podobało. Jednak ich wątek powinien skończyć się na 4x23 i tamtym pożegnaniu. Wciskanie ich szybkiej scenki w 5x11 było jak dla mnie po prostu głupie. I niestety zaprzepaściło szanse na powrót Caroline do Tylera. Mimo wszystko fajnie się na nich patrzyło. Natomiast Steroline to totalna porażka. Jest wątek więc mogę spokojnie napisać co myślę, bez fali krytyki ;p przede wszystkim co jest najgorsze ich cała miłość została zrobiona na wątku choroby i śmierci Liz co jest paskudne. Szczyt głupoty, że umiera jej jedyna rodzina, matka a nam wciskają pocałunek Steroline, robiąc z Caroline idiotkę. No taka prawda, nie potrafię na to spojrzeć inaczej. Ona powinna być tam z Nią, okej Stefan mógłby jej pomagać ale nie, pokażmy, że się w Niej zakochuję, to taki odpowiedni moment ;/ Rozmowa o uczuciach przy otwartej trumnie? serio? Zrobili oddzielny serial dla Nich, co dodatkowo razi w oczy. Oni we dwójkę z dala od problemów, Kai, ratowania Bonnie etc. Dlatego jestem zdecydowanie na NIE. W dodatku między nimi nic nie ma, żadnej chemii. Każdy paring kiedy się zaczynał w VD miał większa chemię, niż oni, serio.. No i jeszcze jest sprawa od kiedy oni się kochają? Bo Stefek chyba pokochał ją jak śpiewała na pogrzebie. Dwa odcinki wstecz czy ile mówił że nic do Niej nie czuję? tym bardziej że to Stefan. Do Niego takie coś nie pasuję. Ja nawet wielkiej przyjaźni tam nie widziałam, chodź fakt w S5 mieli fajne sceny, to muszę przyznać, ale znowu nie przesadzajmy, wspólne obgadywanie Damona i Eleny nie jest przyjaźnią ;) więc tak naprawdę widziałam ją dopiero w piątym sezonie.
No i Forwood. Najprawdziwszy związek Caroline. I okres czasu kiedy dało się ją lubić i mi nie przeszkadzała. Świetny drugi sezon. Związek oparty na przyjaźni, pomocy i zaufaniu. Bardzo ich lubiłam. Co jeszcze ? Pisałam nie jeden raz, że ZEPSULI jakby na siłę postać Tylera. A Szkoda, ja dalej mimo wszystko Go lubię. Prowadzili ich wątek tak długo by teraz ta dwójka nie zamieniła se sobą słowa? BRAWO. Uważam, że na endgame kiedyś było Forwood i tak być powinno, jednak teraz wszystko wskazuje na zakończenie Steroline, i pewnie to planują co jest beznadziejne i Pamiętniki straciły dużo przez to w moich oczach.


o - (0 sekund temu)
ange31
Potępiony



Posty: 653
Dołączył(a):
Litry krwi: 1420

Białe piórko
Ja oczywiście krótko :)
Ale zacznijmy od początku.

Mattoline (Caroline-Matt)
Pierwsza miłość - Ble, ble, ble. Nawet nie ma o czym pisać, ponieważ nie da się nazwać ich związku jakąś wielką miłością. Zauroczenie? To chyba odpowiednie słowo. Ona - biedna z cyklu 'Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi'. On - chłopak z problemami. Siostra umarła, matka go porzuciła i mamy kolejny cykl 'Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi'. Chyba nie trzeba wyjaśniać co ich połączyło?

Forwood (Caroline-Tyler)
Oczywiście Pierwsza Prawdziwa Miłość Caro. Jeśli ktoś ma tu wątpliwości iż ta dwójka się nie kochała to ma chyba coś z głową i jest albo ślepa, albo bezuczuciowa. Cóż tu więcej pisać. Najlepsza, najpiękniejsza jedyna prawdziwa miłość. Ever <3

Klaroline (Caroline-Klaus)
Urocza dwójka i na początku było fajnie patrzeć na chemię która ich łączyła. Przyznam szczerze, że odkąd Klaus zaczął rysować dla niej kucyponki i robić rzeczy których na co dzień nigdy nie robił zaczęło mnie to irytować (ze względu na przemianę Klausa). Co by nie było uważam, że Caroline jest chyba tą 'jedyną' dla niego, natomiast On dla niej nie istnieje (od momentu obrzydliwego seksu pod sosenką).

Sterolie (Carolie-Stefan)
Jedno wielkie nieporozumienie i nic więcej. Chyba wszystko na ich temat napisałam w innych tematach i en kto czytał wie iż dla mnie taki paring nie istnieje.


o - (0 sekund temu)
zuhiszcz
Świeżak



Posty: 37
Dołączył(a):
Litry krwi: 335

Białe piórko
To ja w końcu się na jakiś temat wypowiem i postawię na swoją faworytkę w serialu!
Zacznijmy od początku, czyli od Matta i Caroline. W sumie to ja ich ledwo pamiętam, mignęli mi kilka razy w serialu, więc nie mam za bardzo o czym się tutaj wypowiadać. Z serii - on samotny, ona też, bądźmy więc razem i tyle. Czy to w ogóle miłością można nazwać? Co najwyżej zauroczeniem, ale i tak długo nie pobyli razem. Jednak jest scena w ich związku, którą ubóstwiam, mianowicie gdy Car dla niego zaśpiewała:D Słodkie to było! Tak poza tym to nic więcej mnie w ich związku nie obchodziło i jakoś szczególnie go nie obserwowałam.
Później Forwood. Jak sobie o tym myślę, to mi się wypowiadać nie chce i żółć do gardła mi podchodzi, ale jednak z Tylerem Blondi najdłużej była, więc tego omijać nie wypada:D Na początku ich znajomości sobie myślałam - no ok, niech sobie pochodzą za rąsie do sklepu po bułki, ale to się niestety rozwinęło. Po kilku odcinkach zdałam sobie sprawę, że nie dam rady więcej tego oglądać i większość ich scen omijałam, miałam włączonego lektora i słuchałam co mówią, grając w pasjansa. Tyle, że później pojawiły się napisy i musiałam śledzić ich losy. Ogólnie to ich związek był okropny i tyle w temacie, co by tutaj za bardzo nie przesadzać (;
No i w końcu pojawił się Klaus, a Klaroline najlepszym paringiem ever, forever. To znaczy jeśli o TVD chodzi:D Szczerze mówiąc to na początku mnie nie obchodzili jak sobie gadają i w ogóle, ale w dalszych ich losach coraz bardziej chciałam ich razem, nawet nie zdając sobie sprawy, że tak ich lubię:D Nie mam się co tutaj rozpisywać, bo twierdzę, że powinni skończyć razem, niech Car sobie pobrumbruma do niego (przy okazji uszkadzając coś hołp) i będzie hepi end, przebrumbrumają sobie z miłościo cały świat, pokaże jej te wszystkie Tokio i w ogóle co jej tak obiecywał!^^
A jeśli o Steroline chodzi, to do nich nic nie mam. Lubiłam ich jako przyjaciół, lubię ich teraz, ale sądzę, że i tak nie będzie to jakaś wielka miłość na zawsze, pochodzą za rąsie i tyle z tego będzie;p
Podsumowując - Klaroline! ¦




ask me to stay


o - (0 sekund temu)
Kotna
Świeżak



Posty: 12
Dołączył(a):
Litry krwi: 755

Białe piórko
Chyba najbardziej lubiłam Caro z Tylerem. Podobało mi się jak rozwinęli i przedstawili ich relacje. Widać było, że im na sobie zależy i że się kochali. Żałuje, że zaczęto robić z ich relacji głównie seks. To nie o to w tym chodziło. Teraz nie wyobrażam sobie ich razem.
Steroline nie ma dla mnie zbytniego sensu. Okej, przełknę ich jako przyjaciół, ale jako parze, mówię stanowcze nie.
Maroline było początkowo urocze, takie zauroczenie, ale na dłuższą metę to raczej nie. Ale porównaniu z innymi związkami Caro wychodzą nawet na plus.
Klaroline z kolei, początkowo nic do nich nie miałam, ale potem zaczęli mnie irytować swoją relacją. Nie kupuje Klausa zakochanego w Caroline, obdarowującego ją prezentami, to facet, który bądź co bądź wyrządził sporo złego jej przyjaciołom. Nie dziwie się też reakcji Tylera na przespanie się Caro z Klausem, w końcu dowiedzenie się, że była dziewczyna przespała się z mordercą jego matki, było naprawdę okrutne.



1
 2 
 3 
 4 
 5 
 6 

Dodaj odpowiedź:


Aktualnie Online
Aktualnie serwis przegląda 0 zalogowanych użytkowników, wśród nich są:
Brak zalogowanych.


Statystyki
Liczba użytkowników: 7961 ♥ Liczba tematów: 914 ● Liczba odpowiedzi: 22948 ● Nowy użytkownik: yoo_ta_
Mój profil
Nazwa użytkownika:


Hasło:




Nie masz konta? Zarejestruj się.
© Copyright 2014-2022 VampireDiaries.pl
Do góry - Pełna wersja serwisu
Ta strona używa ciasteczek (cookies) i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie i zarządzanie, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.